Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ta-zaklad.pomorze.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
miejsca na pokładzie. Jacht był już dość stary,

273

– Chciałbym odnaleźć ten wóz – mruknął Hayes.
trzyma z Bentzem. Bledsoe miał rację – ten facet to chodząca bomba zegarowa.
z mostu, że jego dziewczyna to psychopatka i morderczyni. Wersja B; pomijasz go i mówisz
okaleczonych ciał. Wtedy Bentz był już strzępem człowieka, wiecznie pijanym
kierowcy.
może nie.
mu serce. – Spojrzała na ścianę, skupiła się na niewidocznym punkcie, widzialnym tylko dla
jednego stolika, nakładali klientowi wielkie sombrero na głowę i śpiewali hiszpańskie „Sto
Rozdział 34
– Więc co się stało?
– Ciekawe, dlaczego mam wrażenie, że to się wiąże z powrotem Bentza do miasta?
reflektorów. Wyprostowane włosy spływały na plecy równą falą, wielkie piwne oczy
- Panie Hunt? - Do pokoju zajrzała recepcjonistka. - Zamykamy. - Jeszcze tylko chwileczka - obiecał, a kobieta przewróciła oczami, zadzwoniła niecierpliwie kluczami, ale zostawiła go w spokoju. Znalazł kolejne wzmianki o poszukiwaniach Kelly Montgomery. Przejrzał je pobieżnie i wydrukował. Po tygodniu odwołano poszukiwania, artykułów na temat wypadku było coraz mniej i pojawiały się coraz rzadziej. Aż do ostatniej wzmianki o Kelly Griffin Montgomery. Jej nekrologu. Ból rozsadzał jej czaszkę, nie pozwalał zebrać myśli. Schroniła się w swoim zacisznym białym pokoju, ale i to nie pomogło. Przed chwilą w sąsiednim pomieszczeniu potknęła się o to ścierwo i omal nie zapomniała włożyć ochraniaczy. Podeszła do biurka, próbując się skoncentrować. Jest Atropos, tak... Atropos - Nieodwracalna. I ma powód, żeby więzić Cricket. Powód? Myśl, przypomnij sobie, jaka jest twoja misja. Jesteś jedną z trzech bogiń losu, tą najważniejszą. Tak, Atropos to ona. Przecina nić życia, którą przędzie dla każdego jej siostra Kloto - Prządka, a druga siostra, Lachesis - Udzielająca, skrupulatnie odmierza. Siostry... trzy, silne, wszystkie jednej myśli... Ale myśl była teraz zmącona. Otworzyła szufladę. Czerwono-czarne, jak krew i jak śmierć, misternie splecione nici życia czekały na swoją kolej. Los. Przeznaczenie. Fatum. Myśl! Masz zadanie do wypełnienia. Znalazła dwa zdjęcia swojej ostatniej ofiary, Bernedy... Młoda szczupła kobieta w czarnej sukience do kolan. Przechyla kokieteryjnie głowę, aby wyeksponować piękny profil, kasztanowe włosy spięła na czubku głowy brylantowym diademem. Szczupłe ręce w jedwabnych rękawiczkach, papieros w długiej lufce, cienka smużka dymu - zdjęcie było starannie upozowane. Berneda zupełnie nie wyglądała na matkę kilkorga dzieci. Ta, która urodziła siedmioro dzieci; ta, która wciąż narzekała na utraconą figurę; ta, która musiała tak się poświęcić dla swoich dzieci. Zdradzana przez rozpustnego męża, opłakująca utraconą młodość i urodę. Ta, którą zabiło słabe serce. Ta, która nienawidziła bękartów spłodzonych przez swego męża i teścia. Biedna Berneda, tyle wycierpiała. Wreszcie ustały jej cierpienia, pomyślała Atropos, wyciągając nić życia Bernedy. Otworzyła miękki futerał ze swoimi niezwykłymi narzędziami i wyjęła ukochane nożyczki chirurgiczne. Lśniąca stal sprawnie przecięła nić życia Bernedy Pomeroy Montgomery. Co zrobić z fotografią? Hm... Sylwetka była powodem dumy, a potem rozpaczy Bernedy; teraz, po śmierci, zostanie jej pozbawiona. Tak, to dobra myśl. Atropos zabrała się do pracy. Dwoma ciachnięciami nożyczek odcięła głowę i nogi Bernedy. O tak, idealnie. Odcięte kawałki upadły na biurko.
– Wiesz, że pracuję w policji, prawda?

Poprosiła, żebym ją przeleciał z litości. Tak się

Foster, Darren Foster i moja agentka Robin Rue.
przechodził w czerń wieczoru.
Chevrolet znikał za zakrętem. Bentz usiłował powtórzyć jej manewr, przebić się na prawy

Rzucił się do schodów. Pomyślał, że niewykluczone, że pcha się prosto w pułapkę i że

mało czasu przed zapadnięciem zmroku. Mimo zapewnień Maggie
Zastanawiała się, czy w ogóle kiedykolwiek przestąpiła
rano, południe i popołudnie, obserwując niebo. Wreszcie zaczęło się

146

przegapiłam.
by służyły jego celom. Który z tych dwóch rodzajów okrucieństwa był
Facet nazywał się Giovanni Santini i jak na wariata był całkiem miły.